W ubiegłym tygodniu ponad 300 osób pisało testy i kod dla projektów open source oraz uczyło się dobrych praktyk. Pod okiem 7 mentorów i dwóch ekspertów domenowych spora grupa stawiała swoje pierwsze kroki w tym świecie.

 

Jak to się stało?

Wszystko zaczęło się od pomysłu. Wystarczająco szalonego, żeby chciało się go robić i wystarczająco realnego, żeby ktokolwiek chciał do niego dołączyć. Kiedy przekułam pomysł w plan, napisałam do osób, które uważam za świetnych specjalistów i fajnych ludzi. To drugie jest równie ważne jak to pierwsze. Podczas wyzwania ludzie szybko się poddają, jeśli dostają w twarz jedynie “konstruktywną” informacją zwrotną. Ważne też, żeby mentorzy inspirowali do działania, dając wędkę zamiast ryby. Pomysł się spodobał i szybko zgromadziłam szóstkę wspaniałych mentorów gotowych do pomocy.

Następnie należało dotrzeć do jak największej liczby osób. Im więcej uczestników, tym większa szansa na realne korzyści dla projektów open source. Liczy się też przyjemność pracy w grupie. Kiedy widzę, że wiele osób obok mnie ma podobne wyzwania, a mimo to działa dalej i dobrze się bawi, ulegam grupowej presji. Poprosiłam o pomoc JUGi i znajome bloggerki. Ponieważ od dłuższego czasu działam w społeczności i wystąpiłam na niejednej scenie, opiekunowie JUGów przyjęli mój pomysł z entuzjazmem i chętnie wsparli. Również Ania z kobietydokodu.pl i Emilia z javagirl.pl pomogły mi dotrzeć do szerokiej widowni. W ten sposób na wyzwanie zapisało się aż 350 osób!

 

Co działo się podczas wyzwania?

Chcieliśmy z mentorami pozwolić na dużą dowolność pracy uczestników, równocześnie tworząc stabilne ramy. Zaplanowaliśmy więc serię spotkań na żywo, które później mogły też być oglądane na YouTube. To pozwalało nam poczuć energię grupy, która dołączała do kolejnych webinarów, ale nie pozostawialiśmy nikogo w tyle. Rozumieliśmy, że nie każdy może się wdzwonić o określonej godzinie. Poza webinarem otwierającym i zamykającym mieliśmy spotkanie wszystkich mentorów. Wtedy odpowiadaliśmy na pytania dotyczące programowania, pracy w projektach, zdobywania doświadczenia i uczenia się. Kilku mentorów zdecydowało się również na indywidualne sesje doszkalające i tak powstało kilka godzin filmów na temat JUnit5, TDD i refaktoryzacji.

Gwoździem programu były oczywiście pull requesty do samych projektów open source. Kilkanaście z nich zostało włączonych do repozytorium już podczas wyzwania! Poza tym wiele osób zdeklarowało chęć dalszej pracy w projektach. Cel został osiągnięty. Takie projekty zostały “odczarowane”. O to nam właśnie chodziło, żeby pokazać, że praca z cudzym kodem nie jest wcale taka straszna.

Jako dowód polecam cały wątek na Twitterze autorstwa Marka Grzenkowicza:

Dzięki za Wyzwanie, @OlaQnysz! Mimo że mogłem poświecić na nie tylko kilka godzin w ciągu całego tygodnia, to:

💫 świetnie się bawiłem

💫 nauczyłem się nowych rzeczy (współpraca w projektach GitHub, Travis, zależności Maven, party parrot)

💫 przekonałem się, że dołączenie do projektu #opensource nie musi być trudne czy czasochłonne
Czy mogłem to wszystko zrobić sam? Pewnie, że mogłem. Tydzień temu, dwa tygodnie temu, rok temu, ale zawsze było coś innego do zrobienia.
Wyzwanie mnie zmotywowało. Była presja (pozytywna!), społeczność, mentorzy, projekty, termin (timeboxing działa!) i nie dało się już znaleźć żadnej wymówki.

Co z tego wynika?

Podczas wyzwania pojawiło się mnóstwo głosów “coś takiego przydałoby się w technologii X”. Pojawili się nawet mentorzy i autorzy projektów open source, którzy chcą dołączyć do kolejnej takiej inicjatywy. Nie myślałam o kolejnych inicjatywach, ale to chyba nieuniknione 🙂

To wyzwanie nie odbyłoby się, gdyby nie pomoc kilku osób, które poświęciły ogrom swojego wolnego czasu, żeby dzielić się wiedzą! Łukasz Sikora, Tomasz Dziurko, Mateusz Fedkowicz, Zuzanna Pacholczyk, Włodek Krakowski oraz Jakub Marchwicki spisali się na medal! A nasi eksperci domenowi Karol Kulik i Robert Witkowski pomogli naszym uczestnikom łatwiej wejść w projekty i przybliżyli im świat open source. Dziękuję! ♥️

Categories: Wyzwania