Wiele osób jest teraz zmuszonych do pracy zdalniej. To najczęściej jednak nie jest prawdziwa praca zdalna. Jeśli przełożeni podejrzewają, że cały Twój zespół właśnie gra w Wiedźmina, albo ogląda Dom z papieru, to znaczy, że nie ma tutaj zaufania. Jeśli każą Wam się sto razy dziennie wdzwaniać na spotkania, albo wypełniać szczegółowe raporty, żeby temu zapobiec, to nie ma tutaj zaufania. A zaufanie jest niezbędne, jeśli chcesz pracować zdalnie, zwłaszcza asynchronicznie.

Zaufanie nie pojawi się od razu. Może się w Tobie rodzić frustracja. Przecież płacą Ci za wykorzystywanie swojego intelektu i swoich umiejętności, a potem sprawdzają, czy na pewno to robisz. Możesz czuć rozgoryczenie, że ktoś traktuje Cię jak dziecko. Ale pomyśl, co robisz, żeby na to zaufanie zapracować? Czy dostarczasz oprogramowanie, które jest godne zaufania? Czy kiedy pracujesz z domu, to błędów jest mniej, czy więcej?

 


Dwa lata temu napisałam wpis o pracy w zdalnym i asynchronicznym zespole. Cztery osoby we Wrocławiu, Łodzi, Iżewsku i Chiang Mai. Na początku było nam ciężko, bo chcieliśmy się koniecznie synchronizować. Potem wypracowaliśmy swoje procesy i robiliśmy tylko absolutnie niezbędne spotkania. To czego się wtedy nauczyłam to, że:

1. Zaufanie buduje się dowożeniem.

Kiedy obiecuję, że zrobię endpoint, który będzie zwracał konkretne informacje, będzie mieć obsługę błędów i będzie jutro, to robię wszystko co w mojej mocy, żeby tak było. My akurat nie mieliśmy testerów, ale nawet gdyby ktoś miał ten endpoint sprawdzać, to nie oddałabym go bez automatycznych testów i jednego manualnego. Zawsze na koniec jakiejś funkcjonalności robię krótkie demo, to może być część code review, a może to być moje prywatne demo. Unikam w ten sposób żenady dowiezienia czegoś, co w teorii powinno działać, ale zapomniałam o tej jednej małej rzeczy i leci 500-tka…

2. Kiedy nie widać, że siedzę za biurkiem, o mojej aktywności świadczą commity, a nie zielona ikonka na Slacku.

Ja też pracowałam w firmach, w których należało „wysiedzieć” te 8 godzin, bez względu na to, czy jest coś do roboty, czy nie. Ale jeśli przez tydzień Twoja praca polega na ruszaniu myszką, żeby komunikator nie wszedł w stan uśpienia, to coś tutaj jest nie tak. Jeśli regularnie tworzysz wartość, to nawet jeśli nie będziesz online cały czas, nikt nie będzie miał wątpliwości, że wywiązujesz się ze swoich obowiązków. Jeśli pracujesz w określonych godzinach, ale teraz akurat musisz coś załatwić, albo zjeść drugie śniadanie, to napisz o tym, albo zmień status. Niech każdy w Twoim zespole wie, że teraz możesz przez chwilę nie odpisywać. Transparentność bardzo pomaga budować zaufanie.

3. W pracy zdalnej rób coś ekstra.

To trudny czas. Jedni uwielbiają sytuację wymuszoną kwarantanną (mam na myśli siedzenie w domu i komunikację tekstową). Inni nie mogą się w tym odnaleźć, mają na głowie dzieci, starszych rodziców, albo są po prostu bardzo zestresowani. Nie wszyscy będą pracować tak samo, jak w biurze. Bierz na to poprawkę. Jeśli programujesz, to sprawdź swój kod, zanim przekierujesz go do zespołu testerskiego. Jeśli testujesz i widzisz potencjalny błąd, to może napisz na to test. Możesz nawet wystawić pull requesta. Nie znam programisty, którego taki PR by nie ucieszył 🙂 Wykorzystajmy ten czas, żeby się nauczyć czegoś nowego, a nie pogłębić podziały.